Recenzja książki „Poczwarka” Doroty Terakowskiej PDF Drukuj Email
Wpisany przez Marta Ladra   
środa, 17 października 2012 20:22

Recenzja książki „Poczwarka” Doroty Terakowskiej

Serdecznie zapraszam do przeczytania starej już, ale jak bogatej w treści ponadczasowe książki „Poczwarka”. Jest to historia związku Ewy i Adama – ludzi można powiedzieć „ustawionych życiowo”. Gdy Adam zajmuje już bardzo wysokie stanowisko w dobrze prosperującej firmie, przychodzi czas powiększenie rodziny - czas na dziecko, z którym rodzice mają zamieszkać w wymarzonym, nowo wybudowanym domu o wysokich standardach. Rodzice jeszcze przed urodzeniem idealnej pociechy, planują jej egzystencję. Jest radość, planowanie, przyszłość rysuje się w jasnych barwach. Nagle jednak staje się coś, czego żadne z rodziców nie przewidziało, coś co burzy uładzony, oswojony i poukładany świat trzydziestopięcioletniej kobiety i jej męża. Na świat przychodzi Marysia – dziewczynka z Zespołem Downa. Od tej pory tak naprawdę zaczynamy poznawać związek Adama i Ewy, a właściwie iluzję ich małżeństwa. Pojawiają się niewyjaśnione tajemnice, dom niszczeje, a Marysia – Myszka zaczyna żyć jedynie przy mamie, gdyż rola Adama ogranicza się do co poniedziałkowej „jałmużny”. Z czasem rodzice prawie zupełnie tracą ze sobą kontakt, choć mężczyzna nie jest w stanie rozwieść się z żoną (mimo, że wciąż oskarża ją o upośledzenie córki), gdyż nie poradziłby sobie z opiniami innych. Zatem życie Adama kręci się wokół pracy, zaś Ewy wokół córki. W tej właśnie atmosferze Myszka wypowiada pierwsze sylaby, stawia pierwsze kroki i odnajduje swoje miejsce w domu. Miejscem tym jest strych – tam dziewczynka buduje własny, fikcyjny świat, który daje jej poczucie szczęścia i zadowolenia. Wreszcie ów strych wypełnia większość myśli i energii dziecka, zaś matce daje chwile wytchnienia.

Adam - zmęczony trwającą 8 lat sytuacją, postanawia rozstać się z żoną i dlatego musi upewnić się, że od niej pochodzą geny odpowiedzialne za niepełnosprawność córki. Zaczyna poszukiwania, które w diametralny sposób zmieniają jego stosunek do Myszki...

Dopiero w tym momencie poznajemy Adama, którego Terakowska ukrywała cały czas „pod garniturem”. Osobiście nie polubiłam go, nie stał mi się bliższy czy bardziej zrozumiały. Po głębszym zastanowieniu dochodzę nawet do wniosku, że nic do niego nie czuję, nawet pretensji, że to wyrodny ojciec. I samą mnie ten brak emocji zaskakuje.

Osobiście wyczuwam znaczny dysonans między cudownym pomysłem na wspaniałą treść, a przemykającym cieniem kiczu w zakończeniu. Gorąco jednak zachęcam do lektury i wyrobienia sobie własnej opinii na temat „Poczwarki”. Książka wszak zdecydowanie urocza, skierowana do czytelników w różnym wieku i o różnym stopniu wrażliwości, napisana raczej lekko – wręcz czyta się ją jednym tchem. Wiem jednak, że już do niej nie wrócę i tylko nie jestem pewna czy dlatego, że za mało mnie ujęła, czy też dlatego, że zaangażowałam się w tę historię tak mocno, że pamiętam już każdy jej fragment...

Barbara Rychel - Stasiak